Archiwum dla kategorii ‘Opowiadania’

W tym dziale znajdziesz autorskie opowiadania Science Fiction, jedne lepsze, drugie gorsze.

Eksperyment z wierszem Opowiadania

Eksperyment z wierszem

J.Constans, Marzec 12th, 2009 ,

Przedstawiam Wam pewien eksperyment: oto przed Wami wiersz. Fantastyka naukowa zwykle nie kojarzy się z poezją, chociaż niektóre wiersze, zwłaszcza Yeatsa, znalazły w niej sobie miejsce. Eksperyment polega na zaistnieniu wiersza w konwencji science fiction wykorzystując typowe dla niej tematy i słownictwo.

Pomiędzy… (część 5) Opowiadania

Pomiędzy… (część 5)

J.Constans, Luty 15th, 2009

Transporter klasy visto przycumował do szturmowca dokładnie o zapowiedzianej godzinie. Pierwszy wysiadł z niego wojownik rasy Daxo, osobisty ochroniarz, jakim dysponują tylko najwyżsi rangą dostojnicy państwowi. Na widok tego czujnego i podejrzliwego żołnierza generał N’Rama ap Du’Kaar machinalnie się wyprężył i nieznacznie skrzywił usta.

Pomiędzy… (część 4)
Komentarze są wyłączone
Opowiadania

Pomiędzy… (część 4)

J.Constans, Luty 8th, 2009

Robbicki generał stał wpatrując się w Lema. Miał nieprzyjemny, jak wszyscy z jego rasy, wyraz twarzy – zacięty i pyszny. Namara nie rozpoznawał tego oficera. Wprawdzie dla ludzi wszyscy Robbici byli identyczni, ale Lem spędził wśród nich wystarczająco dużo czasu, by nauczyć się ich odróżniać po niuansach ich fizjonomii. Tego z całą pewnością nie znał. [...]

Pomiędzy… (część 3)
Komentarze są wyłączone
Opowiadania

Pomiędzy… (część 3)

J.Constans, Luty 1st, 2009

Nad Sebiras panowała burza. Gruba warstwa ciężkich, naładowanych elektrycznością chmur przesłaniała niemal całą planetę, małe przerwy tworząc tylko nad oceanem po jej ciemnej stronie. Terdy zawisły na orbicie ponad frontem burzowym, czekając na polepszenie pogody. Przewodnik, który przybił do Terdy 1 zapewniał, że zwłoka nie potrwa długo, a zwiększy bezpieczeństwo lądowania.

Pomiędzy… (część 2)
Komentarze są wyłączone
Opowiadania

Pomiędzy… (część 2)

J.Constans, Styczeń 26th, 2009

Po jednej stronie komunikatora, w swojej kajucie siedział Lem, po drugiej, na zupełnie innym statku – Madina. On był sam. W świetle jednej, mdłej lampki, oparty plecami o ścianę, patrzył nie widząc na drzwi. Miał zaczerwienione i podkrążone ze zmęczenia oczy. Ona, otulona szalem, pochylona pod ciężarem stałego oczekiwania, trzymała na kolanach śpiącego syna.